04/02/2016

Czas pączków, zabawy i radości – ostatnie dni karnawału

Czy nie marzyliście nigdy, by choć raz w życiu móc wziąć udział w karnawał w Rio de Janeiro? By przeżyć te niesamowite chwile wśród roztańczonych ludzi, kolorowych dekoracji i tryskającej zewsząd radości? By być w centrum latynoskiej energii, by zapomnieć o szarej codzienności i rzeczywistości, która lubi nas przytłaczać?

Rio de Janeiro może jest na tyle daleko, że wypad na weekend ze znajomymi raczej nie wchodzi w grę (chociaż w sumie dla chcącego nic trudnego), ale przecież karnawał trwa w najlepsze w każdym miejscu na ziemi. Również w Polsce nie brakuje przecież okazji do zabawy i szaleństwa w rytm karnawałowych dźwięków radości i energii.

Karnawałowe szaleństwo – początki

Genezy słowa karnawał można doszukiwać się w Grecji. Zwrot carne avaler miał oznaczać „pochłanianie mięsa”. W Polsce pierwsze wzmianki o tego typu tradycji wiążącej się nieodłącznie z okresem po Bożym Narodzeniu, odnajdujemy dopiero w czasach szlachty sarmackiej. Wtedy to czas od Święta Trzech Króli po początek Wielkiego Postu, dni upływające na zabawie i beztrosce nazywano „Zapustami”. Często mówiono również o „mięsopustach” i „diabelskich dniach” bo nie dość, że to właśnie mięso na szlacheckich stołach królowało, to nie stroniono od hucznych uczt. Wydaje się, że dzisiejsze zabawy karnawałowe to nic w porównaniu do biesiad, które organizowała szlachta przed wiekami. Suto zastawione stoły, pełni energii biesiadnicy – czegóż więcej trzeba? Źródła wskazują, że żadna porządna biesiada nie mogła obyć się bez kuligu. Jako że były to czasy jeszcze przed ociepleniem klimatycznym, zaspy śniegowe sprzyjały tego typu rozrywkom, co z radością wykorzystywano. Zwyczaj urządzania karnawałowych kuligów przetrwał w niektórych regionach do dziś, choć poważną przeszkodą co roku jest brak śniegu. Co ciekawe, we wsiach w czasie ostatnich dni karnawału panował zwyczaj przebierania się za Żydów, Cyganów i krążenia między domami w barwnych korowodach. W ostatki organizowano również uroczystość, w czasie wprowadzono świeżo poślubione kobiety do grona mężatek. Zwyczaj ten określano mianem „wkupnego od bab”. Nie zapominano również o tych, które o zamążpójściu dopiero marzyły. Im poświęcone było „podkoziołkowe” – w karczmie ustawiano wtedy figurę kozła, pod którą panny mogły składać daniny prosząc o to, by w kolejnym roku stanąć na ślubnym kobiercu.

Zabawę czas zacząćZabawę czas zacząć

Karnawał nieodłącznie kojarzy się z kolorowymi strojami i przebieranymi zabawami. Kluby muzyczne i taneczne prześcigają się w pomysłach na tematy imprez, które skłonią uczestników do jak największej kreatywności. Bale maskowe zna przecież każdy, ale coraz częściej wybieramy te wydarzenia, na których trzeba zorganizować coś więcej, niż tylko maskę i strój balowy. W modzie są imprezy bajkowe, na które przychodzą smerfy, księżniczki, króliki i żółwie ninja, imprezy z superbohaterami w roli głównej, czy nawet takie, na które goście przychodzą przebrani za… jedzenie! Triumf święcą wszystkie sklepy i wypożyczalnie, które w swojej ofercie mają szeroki wybór strojów i przebrań wszelakich. Cena wypożyczenia stroju na tydzień waha się od 30 złotych do nawet 100 złotych, w zależności od jakości przebrania, sposobu jego wykonania i popularności Najważniejsza jednak, bez względu na temat czy koszt przebrania, pozostaje dobra zabawa. Kupno stroju to wydatek przekraczający 100 złotych. Gdybyśmy chcieli przebrać się za Pingwina z Madagaskaru, musielibyśmy zapłacić ponad 160 złotych. Ale przecież czego się nie robi dla świetnej zabawy?

Najbardziej karnawał odczuć możemy, gdy zbliża się ku końcowi. To właśnie ostatni tydzień tego okresu, przypadający bezpośrednio przed Wielką Środą, która otwiera Wielki Post, charakteryzuje się największym nagromadzeniem imprez, zabaw. Ale, nie tylko to w tym okresie jest najważniejsze. Na pierwszy plan przez dwa, szczególne skądinąd dni, wychodzi wszystko, co niezdrowe i tuczące. I szalenie smaczne!

Skąd wziął się tłusty czwartek?Skąd wziął się tłusty czwartek?

Kiedyś „tłustym” określano cały tydzień poprzedzający Środę Popielcową. Dzisiaj tłustym pozostał jedynie czwartek. Co ciekawe, poza naszym krajem i pojedynczymi landami w Niemczech, nikt inny na świecie nie świętuje tego dnia. Inne narody obchodzą tłusty, owszem, ale wtorek – dzień dla nas znany jako Ostatki, w którym w zasadzie powtarzamy swoje czwartkowe wyczyny. We Francji ten dzień znany jest jako Mardi Gras. Tradycyjnym posiłkiem, bo trudno przecież nazwać przekąską coś, co przyjemnie otula nasze podniebienie od czwartkowego poranka aż po wieczór, są oczywiście pączki. Prawdopodobnie wzięło się to stąd, że pączki dość szybko stały się jedną z najpopularniejszych słodkości dzięki utalentowanym cukiernikom. Postrzegano je jako specjalność kuchni polskiej, choć w dużej mierze różniły się tym, co znamy dzisiaj. Nadziewano je często nie marmoladą (dzisiaj na Śląsku obowiązkowo musi to być marmolada różana), a słoniną, mięsem. Obecny kształt i formę pączka zawdzięczamy francuskim kucharzom, których wypieki musiały dogodzić wymagającym podniebieniom polskich magnatów.

Nie samymi pączkami w karnawale żyje człowiek

Nie samymi pączkami w karnawale żyje człowiekPączkowa tradycja to przecież niejedyna, która właściwa jest karnawałowym szaleństwom. Nie można przecież zapomnieć o faworkach – przysmaku nieco od pączków lżejszym. Słowo to pochodzi od francuskiego „la faveur” czyli przysługa. Zwykło się mówić, że faworki, określane w niektórych rejonach Polski jako chrusty, powstały przez przypadek. Otóż pewien nieuważny kucharz przez przypadek upuścił na rozgrzany tłuszcz pasek ciasta, które przeznaczone było na pączki. Pasek ten ułożył się na oleju w formę warkocza. Gdy mistrz kuchni zorientował się, że popełnił błąd i przygotował coś, co nie spełni oczekiwań, postanowił posypać je cukrem pudrem i zaryzykować podanie. Pierwszy chrust spotkał się z uznaniem smakosza, dla którego kucharz gotował.

Ile pączków zwykle w tłusty czwartek zjadamy? Dużo. Rok temu 19% Polaków planowało zjedzenie przynajmniej jednego pączka, dwa lub trzy przysmaki aż 47%, natomiast na prawdziwą ucztę, złożoną z czterech lub więcej nadziewanych kulek miało się zdecydować 27% respondentów, którzy wzięli udział w karnawałowym badaniu.

Pączki, choć są ucztą dla podniebienia, na pewno gorzej wypadają dla naszej figury. Jeden pączek ma ponad 400 kalorii. Jeśli w tłusty czwartek pozwolimy sobie na dwa pączki, żeby je spalić, będziemy musieli intensywnie biegać przez czterdzieści minut, energicznie odkurzać mieszkanie przez dwie godziny, lub zmywać blisko sześć. Ten wysiłek to cena, którą przyjdzie nam zapłacić za karnawałowe obżarstwo. A to jest warte każdego wysiłku.

Ostatnie dni karnawału to czas, który warto wykorzystać jak najlepiej. To czas, w którym każdy pełen jest entuzjazmu, radości. Każdego przepełnia szczęście i energia. Co więcej, zabawa to najlepszy sposób, by przetrwać zimę i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Wiosna coraz bliżej!

Oceń nas
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...
Aplikuj teraz